Mam winnicę do zwiedzania

Założenie własnej winnicy było łatwiejsze niż się spodziewałam. Najtrudniej było znaleźć dobry teren, który będzie służył winoroślom. Potem trzeba było zadbać o kupienie odpowiednich sadzonek, wybudowanie ładnych pomieszczeń do przyjmowania gości. Ja mieszkam na piętrze, a na parterze mam salę na przyjęcia i małą restaurację.

Moja winnica i liczni goście

polskie winnice do zwiedzaniaChciałam, żeby moja winnica nie była tylko miejscem wytwarzania wina, ale również dobrym miejscem spotkań. Wiedziałam, że są polskie winnice do zwiedzania i chciałam mieć właśnie coś takiego. W okresie wiosennym i letnim kiedy kwitną a potem owocują winorośle teren wygląda przepięknie. Udostępniam do zwiedzania sam teren, jak i część budynku. Na dole nam piwniczkę z winami, w której można wybrać sobie też wina do degustacji i do kupienia. Sama degustacja najczęściej przebiega na parterze, tam gdzie jest sala imprezowa. Zdarza mi się urządzać także prywatne zamknięte imprezy, szczególnie duże firmy chcąc się pokazać przez kontrahentami i klientami wybierają taką opcję. Choć zdarzało mi się także urządzić wesele, bo para młoda chciała mieć zdjęcia plenerowe na tle winorośli. Zanim jednak winnica była otwarta do zwiedzania to musiałam zadbać o wiele rzeczy. Przede wszystkim winorośle musiały urosnąć na tyle, żeby zaczęły owocować. Potem musiałam eksperymentować z wytwarzaniem wina białego i czerwonego, głównie słodkiego i półsłodkiego. Wytrawnym się praktycznie nie zajmuję, bo jest najrzadziej wybierane.

Musiałam także wyposażyć dobrze pomieszczenia do przyjmowania gości. Wyłożyłam je drewnem, tak jak winnice w Prowansji, a całość jest utrzymana w jasnych kolorach. Stawiam na naturalny wygląd, który najbardziej podoba się odwiedzającym. Ważne są także ciekawe plany zwiedzania i degustacji.