kozy kominki

Praca dorywcza i niezawodne kozy kominki

Dwa lata temu wyjechałem na studia do innego miasta i znalazłem się w dość trudnej sytuacji finansowej. Moi rodzice mieli mnie wspierać jednak wiedziałem dobrze, że im również nie jest łatwo. Poza tym nie spodziewałem się, że mieszkanie w mieście jest aż tak kosztowne.

Montując niezawodne kozy kominki

kozy kominkiŻeby utrzymać się w tym mieście musiałem znaleźć pracę. Udało mi się dostać do firmy montującej piece wolnostojące. Nie miałem o tym zielonego pojęcia i szczerze nie wierzyłem, że dostanę akurat tam pracę. A jednak oddzwonili do mnie i po krótkiej rozmowie telefonicznej zostałem przyjęty. Piece kozy są generalnie bardzo ciężkie i co tu dużo mówić – cała praca jest bardzo ciężka. Bardzo dużo jest noszenia. Kiedyś nie wyobrażałem sobie, że będę w stanie wnieść na czwarte piętro kamienicy ciężki jak diabli kominek wolnostojący. A jednak nie miałem wyboru, nikt się nade mną nie litował i jeśli chciałem się utrzymać w pracy musiałem pracować tak samo ciężko jak inni. Same niezawodne kozy kominki zacząłem montować dużo później. Pierwsze miesiące to było tylko dźwiganie. Ja jednak podpatrywałem jak pracują moi koledzy. Jeden z nich, pan Bogdan, szczególnie chętnie wszystko wyjaśniał i tłumaczył. Z jego pomocą i pod jego czujnym okiem zamontowałem swój pierwszy kominek koza. Wtedy wcale nie spodobało się to mojemu szefowi i oboje mieliśmy z tego powodu niezłą awanturę. Jednak jakoś się wybroniliśmy i w końcu szef coraz chętniej dopuszczał mnie do pracy przy montażu. Gdyby nie to pewnie zrezygnowałbym w końcu z tej pracy. Jeśli codziennie dźwigasz kominek wolnostojący i to jest twoim jedynym wkładem to w końcu masz dosyć.

A kiedy zacząłem montować i widziałem, że idzie mi dobrze to czułem ogromną satysfakcję, która motywowała mnie do dalszej pracy i nauki. Dlatego pracuję w tej firmie do dziś i nawet nie rozważam zmiany branży.

Autor artykułu: Jolanta Kucharska